Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Podszedłem do tematu kreatywnie

Data: 09.10.2019 r., godz. 11.00   
O kobyłkowskiej kobyle, ulubionych motywach i technice rozmawiamy z Pawłem Lipny, muralistą, malarzem, cyfrowym artystą i mieszkańcem Kobyłki.
Edyta Nowak-Kokosza: Skąd pomysł na nowy wizerunek kobyłkowskiej kobyły?

Paweł Lipny: – Agnieszka Kacprzak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Kobyłce chciała w jakiś sposób ją odmienić. Kadra MOK-u poleciła moją osobę. Z racji, iż prowadzę na co dzień „Rysunek kreatywny” w MOK-u i na dodatek na początku roku pomalowałem (w większości sam, ale i częściowo z uczniami) salę, w której owe zajęcia prowadzę, uznali, że chyba nadaję się do tego zadania.



Teraz jest bardzo kolorowa i nowoczesna. Co Pan namalował?

– Kobyła, która niestety wielu mieszkańcom raczej kojarzyła się z karykaturą konia niż z prawdziwą kobyłą, ma dość zaburzone kształty. Uznałem, że aby ją odmienić, muszę w jakiś sposób odwrócić uwagę od jej nieforemnych kształtów. Aby to zrobić, należało wyjść poza standardowe ramy…
Podszedłem do tematu kreatywnie tak samo jak do projektu malowania wspomnianej sali. Ośrodek kultury powinien przyciągać, pomyślałem, także i kobyła powinna być w pewnym sensie atrakcją, na której można oko zawiesić. Zrobiłem projekt na programie graficznym, wysłałem Pani dyrektor, a projekt został zaakceptowany. W kobyłę wmalowałem pejzaże, faunę i florę, ale i cywilizację, zaś skały, które na niej widnieją, optycznie miały uformować kształt bardziej smukłego konia.

Jest Pan artystą. Czy to pierwsze tego rodzaju zlecenie?

– Oczywiście realizuję różnego rodzaju zlecenia na murale, zdarzało mi się malować przedszkola, lodziarnie, knajpy, a także temat, który wielbię, czyli naturę. Co do tej ostatniej to mój flagowy projekt znajduje się również w Kobyłce na ul. Czarna Kawka. Wszystko to jednak były płaskie ściany… z taką rzeźbą zetknąłem się po raz pierwszy.

Czy malował Pan kobyłę bardziej jako artysta czy bardziej jako mieszkaniec Kobyłki?

– Zazwyczaj zlecenia są z góry ustalane, w przypadku kobyły mogłem popisać się swoim pomysłem i podejść do tematu jako artysta właśnie, a nie malarz na zlecenie.
Domyślałem się, że mogą znaleźć się osoby, którym mój pomysł się nie spodoba… zresztą podczas pracy, szczególnie na początku, kilkakrotnie ktoś mnie zaczepiał, mówiąc, że co to ma być, że tak nie wygląda koń, że koń ma być brązowy i koniec… Ale w takich momentach myślałem sobie, że gdyby artyści i wynalazcy zawsze słuchali ludzi wokół, to pewnie na wspomnianych koniach jeździlibyśmy do tej pory. :)
Z biegiem prac opinie zaczęły się diametralnie zmieniać. Ludzie przechodząc, uśmiechali się szczerze, zaczepiali głównie z pochwałami, zatrzymywali się, by podziwiać, robić zdjęcia, a nawet trąbili i machali mi z samochodów. :) Taka praca zaczęła napawać mnie optymizmem i wtedy już widziałem, że idę w dobrym kierunku.
Kobyła nie jest smutna i brązowa, jest teraz kolorowa i przykuwająca oko. Ma to również jeszcze inny cel. Bardzo możliwe, że kobyła kiedyś zmieni miejsce pobytu, bodajże na jakiś plac zabaw. Dlatego fajnie, aby dzieci miały coś ciekawego na tymże placu.

Jak długo trwały prace?

– Malowanie trwało trzy tygodnie i zakończyło się w trzecim tygodniu sierpnia. Praca była o tyle ciężka, że sierpień był bardzo gorący, farba czasem wysychała już na pędzlu, a także nie dało się malować w pełnym słońcu. Dlatego zazwyczaj malowałem popołudniami.
Na dodatek był to dla mnie dość spory wysiłek fizyczny. Stalowe rusztowania i wiadra z farbami każdego dnia sam wynosiłem, przygotowywałem do pracy i na koniec chowałem do MOK-u. No czasami wieczorem pomagała mi narzeczona. :)

Ulubiona technika.

– Moja technika to farby. Swoje murale maluję farbami, nie jak to zazwyczaj bywa sprayami, czyli nie robię graffiti, tylko jestem muralistą, jeśli w ogóle jest takie słowo; jeśli nie ma, to właśnie powstało. Ale ostatnio zacząłem malować i obrazy.
Artysta, którym się inspirowałem to Antonio Segura, Hiszpan o pseudonimie „Dulk”. Jego projekty są bardzo charakterystyczne i według mnie niesamowite.

Ulubione motywy.

– Jak dla mnie tematy, w których malowaniu czuję się najlepiej to fauna i flora. Wraz z narzeczoną sporo podróżujemy przez nasz piękny kraj na rowerach. Jak to było w jakiejś piosence „Od morza aż do Tatr”. Bardzo dużo obcujemy z naturą, tak że ten klimat jest mi bardzo bliski.
Ale na tym nie koniec. Już od dziecka jestem wielkim fanem fantastyki. Obrazy, które ostatnio maluję, przeważają w tym właśnie klimacie i nawiązują także do świata gier. Można mnie znaleźć i śledzić moje malownicze działania na moim fanpage’u na Facebooku: Cyfrowy Artysta.